Wtrącenie swoich trzech groszy

Pytanie do panów: czy lubicie, kiedy wasza teściowa wtrąca swoje trzy grosze do waszego małżeństwa? Oj, nie. Żaden nie lubi. I tu jest właśnie coś dziwnego. Wszystkim się wydaje, że to zawsze mamusie żon się wtrącają. Natomiast ja mam mamusię męża, która po prostu żyć nie daje. Kobieta jest koszmarna. Sama nie ma pojęcia, jak utrzymać rodzinę razem, jej małżeństwo od przeszło dziesięciu lat jest zupełną fikcją, rodzina jest maksymalnie skłócona, a ona przychodzi do mnie z radami typu nie pozwalaj dziecku jeść kolacji przy telewizorze, bo przestanie cię słuchać. Ona tak zawsze robiła, to sprawdzone metody. Ha! Właśnie widzę! Długo to znosiłam, ale ostatnio nie dałam już rady. Krzyknęłam jej prosto w twarz, gdzie może schować sobie te puste rady. Ależ było oburzona. Do tej pory się nie odezwała do nas. Myślałam, że mąż będzie miał do mnie o to pretensje, ale on tylko się zaśmiał i powiedział, że i tak podziwia moją cierpliwość. Ale nie planuje załagodzić sytuacji. W tym sporze trzyma moją stronę.

Grosze .